10/23/14

Failing at life
(Weronika Załazińska / ph. Ola Kuliczkowska) ⏩ | Cropp beanie | Nelly top and shoes | Zara skirt| 
Springfield coat | Topshop backpack | ⏪ 

 You know that one thing that you're so good at? The one thing that you always suceed in doing even if you're not trying at all? I know what's my thing. Failing at life. Failing at these little day-to-day things. Something always has to go wrong. I'm making a tea and I'm spilling boiling water on the kitchen worktop because apparently targeting the mug is way too difficult. I'm leaving my room and I'm walking into the door frame with half of my body because there's always something more important to do than watching what I'm doing. This time, I accidentally turned my hair colour into black and yes, before you ask, this whole post is going to be about my hair. I need to let the frustration out, okay?

Są takie rzeczy, w których jest się po prostu dobrym. Coś po po prostu zawsze wychodzi, nawet jak się człowiek nie stara. Ja mam talent do przegrywania życia. Przegrywania życia w tych wszystkich najmniejszych, codziennych i tym samym najbardziej irytujących sprawach. Wrzątek się leje po całym blacie kuchennym, bo robię herbatę i wycelowanie w kubek jest za trudne. Wychodzę z pokoju i wchodzę tym samym połową ciała we framugę, bo zajmują mnie inne sprawy niż patrzenie, gdzie idę. Tym razem, kompletnie przez przypadek, z brązowych włosów zrobiłam czarne. I tak, cały ten post będzie o włosach, bo muszę dać upust frustracji.

I've never fully dyed my hair (it's a temporary dye, there is hope, people) but I've been getting some highlights since June or July. By the end of September the highlights plus the sun made my hair extremely light and I thought it would be good to use a non-pernament hair dye to darken my hair a little bit and wait until it naturally comes back to its natural colour. So I went out and bought what I needed, 'dark brown' seemed perfect. After dyeing my hair, I washed it, I dried it and I saw something I was not expecting to see. I had jet black hair. And it didnt't look good. It didn't even look OK. Fortunately, the black is washing off so the struggle won't last forever. At least I'm doing everything so that it wouldn't. Warm hugs from me and my hair covered in lemon juice - hope your week is better than mine.

Nigdy całkowicie nie zafarbowałam włosów (to, co teraz trzyma mi się na głowie to na szczęście nietrwałe rozwiązanie, jest więc nadzieja), ale w granicach czerwca i lipca zdecydowałam się na pasemka. Pod koniec września pasemka i wpływ słońca sprawiły, że moje włosy zrobiły się niebezpiecznie jasne, więc uznałam, że świetnym pomysłem będzie nałożenie ciemnej szamponetki i przeczekanie aż kolor wróci do mojego naturalnego. Wyszłam więc z domu (!), kupiłam, co miałam kupić, "ciemny brąz" brzmiał dobrze. Nałożyłam szamponetkę, umyłam włosy, wysuszyłam i zobaczyłam coś, na co gotowa nie byłam. Heban. Krucza czerń, od czubka po same końce włosów. Nie wyglądało to dobrze. Nie wyglądało to nawet w miarę dobrze. Kolor się na szczęście wypłukuje, powoli, ale jednak, męki się kończą. A przynajmniej robię wszystko, co w mojej mocy, żeby się skończyły. Gorące pozdrowienia ślę więc ja i moje włosy pokryte sokiem z cytryny. Mam nadzieję, że Wasz upływa lepiej niż mój.


Read More

10/8/14

October in Krakow

(Weronika Załazińska / ph. Ola Kuliczkowska) ⏩ | H&M hat | Topshop trousers | Mango shirt| New Look jumper | ⏪ 


This is October in Krakow.

Read More

9/22/14

Ride that
(Weronika Załazińska / ph. Ola Kuliczkowska) ⏩ | Forever21 Men top jacket | Mohito boots | Zara skirt| New Look top | ⏪ 

I feel like every single year, the end of summer gives me such a shot in the arm. Finally, autumn. Creative juices are flowing, mood is boosting, it's colder and darker and unlike the rest of the world I pretty much like that. So I'm wrapping up in my scarf (which remesembles a blanket more than an actual scarf) and I'm waiting for the colder months ahead of me. By the way, it's funny cause I start to encounter people asking me when I'm going to stop wearing black all the time. Honestly? It's not really a conscious choice of mine, it just happens. Remember the times when I used to wear tulle and ribbons? Or I used to spend ages doing elegant updos with my hair. Man, ain't nobody have that for that now. Maybe it's not really my style evolving, maybe it's just my pure laziness when I do a top knot that takes me 1 minute or I pick all black outfit because it's the easiest to put together. Whatever it would be, I feel pretty damn good (and comfortable) about it.


Z każdym końcem lata zdaje się, że piszę jakiś post pochwalny o jesieni i właśnie przyszedł czas na tegoroczną edycję. Pokłady kreatywności (powiedzmy) zostają uaktywnione, humor się poprawia, bo słońce nie razi natrętnie w oczy, jest ciemniej i zimniej i można w ogóle nie wychodzić z domu będąc kompletnie usprawiedliwionym. Owijam się więc w szalor (a raczej mój koc, który oficjalnie nazywam szalikiem) i czekam na przyszłe chłodne miesiące. Tak nawiasem mówiąc, ostatnimi czasy ludzie zaczęli się martwić, czemu ubieram się tylko na czarno. Śmieszne to trochę, bo nie jest to kompletnie mój świadomy wybór i niczego nie zauważyłam, dopóki ktoś nie zaczął tworzyć różnych historii dziwnej treści tłumaczących pojawiającą się często czerń. Po prostu czasem tak się zdarza. Pamiętam, jak jeszcze rok temu śmigałam w tiulach i kokardach. Albo przez godzinę siłowałam się z upięciem włosów. Boże święty, kto ma na to czas. Może to nie 'ewolucja stylu', tylko czyste lenistwo sprawia, że prawie każdego dnia noszę na głowie zrobiony w minutę koczek, który 'świeżo zrobiony' wygląda jak w ogóle niezrobiony (= nie trzeba go poprawiać), a wybierając ubrania wybieram te czarne, bo tak jest łatwiej i szybciej. Cokolwiek to jest, jest mi z tym dobrze. I bardzo wygodnie.


Pięknie w tematyce rowerowej, polecam appkę mojego znajomego. Jeździcie sobie na rowerze, ona zlicza kilometry (i kalorie lol) i za km, które się 'wyjeździło' stawiane są stojaki rowerowe dla Waszego miasta. więcej info http://kreckilometry.pl/ 

I jeszcze jedno - wiele osób pytało się, gdzie i do jakiego fryzjera chodzę (ostatnio robiłam pasemka:)), więc druga rekomendacja dnia - pani Agata Konarska, która siłuje się z moimi włosami już od siedmiu lat. Pracuje w Krakowie, w salonie Crea'tif (najlepiej zadzwonić +48501488979).
Read More

9/16/14

New York and Goteborg in squares




Yesterday at 8.45 PM the weirdest and totally unnecessary jingle in the Ryanair's plane from Oslo welcomed me home. I spent the last two weeks  in a way I've always wanted to - just going from one place to another, sitting at the airports which weirdly I do enjoy and meeting new people. But these two weeks are over and university's starting in October (couldn't be more excited = I am not at all) and right now all I want to do is hide myself under a huge blanket and cry myself to death with thinking about the next year coming. Let me just tell you - I am freaking out. I am freaking out because I see all these people being uber excited about the uni when I just don't feel it. Being 19 sucks and there are no doubts about it. Cause on one hand you can't imagine yourself without a degree, you want it and you've always known you wanted to have it. But on the other hand you also want to grab a backpack and do things you won't be able to do once you settle down, have a career and responsibilities. You want to spend days and nights wandering around a city you've never been to, talk to strangers  (only sometimes :D), lock yourself in one of the tiny little English bookshops and just sit and stare at the beautiful view from a freaking rooftop in Oslo. You want to do all these things but there is too little time. And this is why, ladies and gentlemen, I hate how the life works. Somebody should fix that, don't you think?

Wczoraj, piętnaście minut przed dziewiątą, najbardziej dziwna i najmniej potrzebna melodyjka Ryanairowskiego samolotu z Oslo powitała mnie w domu. Ostatnie dwa tygodnie spędziłam tak, jak zawsze chciałam żyć - przemieszczając się z jednego miejsca do drugiego, siedząc na lotniskach (w czym, o dziwo, bardzo się lubuję) i poznając nowych ludzi. Te dwa tygodnie dobiegły jednak końca, studia zaczynają się w październiku (ekscytacja nie ma granic = ekscytacja w ogóle nie występuje), a jedyne, co teraz chcę zrobić, to przykryć się kocem i pogrążyć się w głębokiej rozpaczy z powodu przyszłego roku. Powiem tyle - świruję. Świruję, bo widzę dookoła tych ludzi, aż zanadto podekscytowanych rozpoczęciem roku akademickiego, a ja tak sobie siedzę i w ogóle nic nie czuję. Dziewiętnastka to wiek nienormalny i irytujący, bo trzeba podjąć jedną decyzję dotyczącą przyszłego życia, mając w głowie jego dwie wersje. Bo z jednej strony, chce się skończyć studia, chce się mieć wykształcenie. A z drugiej strony, chce się wziąć plecor i robić te rzeczy, które trudno będzie zrobić kiedy indziej, z obowiązkami, pracą. Szwendałabym się ulicami miast, zaszyłabym się gdzieś w jednej z małych angielskich sklepów z książkami, siedziałabym całą noc na dachu i obserwowała widok na piekielne Oslo. Tyle rzeczy chce się zrobić, ale człowiek w pewnym momencie orientuje się, że naprawdę jest mało czasu i pewnych spraw połączyć się nie da. I wtedy trzeba jedno z nich skreślić. Oto więc właśnie dlaczego nienawidzę tego świata. (Nienawidzę świata, W. Załazińska, 2014). A teraz wracam do przeglądu zdjęć:

1 ▪▪▪ last post's oufit
 
2 ▪▪▪ New York is one of these cities where no matter if you stand under a bridge, in the park, on the busy street, in the trash bin  - you always end up with nice pictures.

Nowy Jork to jedno z tych miast, które niezależnie od pory dnia czy lokalizacji - zawsze wygląda dobrze. Nieważne czy stoi się pod mostem, w parku, na ulicy pełnej ludzi czy siedzi się w śmietniku.

3▪▪▪ Lincoln Center is probably the most ridiculous place in the whole New York City. There are people wearing all black, people wearing sweatpants, people wearing bal gowns or weird constructions on their head. You could literally wear only a plastic bag and nobody would care - and this is the attitude I actaully love. Every single trend, every single piece of clothing you want to see (and you don't want to see) is there. There are also masses of very important people, who you very don't know and you see for the very first time in your life but apparently they must be something since suddenly there are people with camera lenses bigger than your head who try to get the best shot by shouting and killing a few people on their way.

Lincoln Center to prawdopodobnie najbardziej absurdalne miejsce w Nowym Jorku. Są tu ludzie tylko w czerni, ludzie w dresach, ludzie w sukniach balowych, ludzie z niezidentyfikowanymi konstrukcjami na głowie. Można by tu przyjść tylko w siatce foliowej i na nikim by to nie zrobiło większego wrażenia (co mi się bardzo podobało). Każdy trend, każdy element garderoby, który chce się zobaczyć (i nie chce się zobaczyć) jest właśnie tutaj. Co kilka minut swoje 'wejścia' mają też bardzo ważni ludzie, których tak bardzo nie znałam i których tak bardzo pierwszy raz na swoje oczy widziałam. Moja ignorancja pozwoliła mi za to obserwować, jak ważni ludzie się pojawiali, a fotografowie w celu zrobienia jeszcze ważniejszego ujęcia, razem ze swoimi obiektywami większymi od mojej głowy, krzyczeli i eliminowali po drodze kilku kolegów po fachu.

4▪▪▪ With Alice at the Hudson's rooftop | Z Alą na dachu hotelu Hudson.



1& 2▪▪▪  My last day in New York and of course, the most cliche of the most cliche things need to be done : having a coffee in Central Park. | goodlookin.pl jacket, Nly Trend trousers, New Look boots

Mój ostatni dzień w NYC zdecydowałam się spędzić w najbardziej oklepany sposób - sącząc kawę w Central Parku.

3▪▪▪ I'm probably one of the biggest bacon enthusiasts on Earth. 

Jest duże prawdopodobieństwo, że największą miłośniczką bekonu jestem ja.

4▪▪▪ Strolling around SoHo which is such a cool and chilled area to live in. SoHo, together with London and Stockholm is on my 'I want to live there but I'll probably never will' list. @urbanoutfitters tee, @nellycom trousers, new look boots 

Szwendanie się po SoHo, okolicy, która razem z Londynem i Sztokholmem znajduje się na liście miejsc, w których chciałabym  mieszkać.

1 ▪▪▪ September the 3rd I flew to Goteborg (Sweden) to see the launch of Nelly collection. You know me and you know I am obssesed with everything about Scandinavia so these 24 hours in Sweden were 24 hours in paradise. I've got a whole vlog coming from this trip so I'll show you more in a few days. It was amazing to meet my fellow bloggers, visit Nelly headquarter which is way bigger than I imagined it to be and get a royal treatment in Pigalle hotel. |  Zara dress, H&M hat, New Look boots

Trzeciego września poleciałam do Goteborga na premierę kolekcji Nelly. Znacie mnie i znacie moją obsesję na punkcie wszystkiego, co skandynawskie (to czasami naprawdę jest trochę chore). Te 24 godziny więc, które spędziłam w Szwecji, były 24 godzinami spędzonymi w raju. Kończę już osobny vlog z tego wyjazdu, więc na dniach będę miała trochę więcej do pokazania.  


2 ▪▪▪ The Bed. No words needed. | Łóżko w hotelu Pigalle, które komentarza nie potrzebuje.


3 ▪▪▪ I would be really enjoying a truck filled with bottles of rose lemonade. | Potrzebuję ciężarówki wypełnionej różaną lemoniadą. 


4▪▪▪ Isn't it annoying that Scandi people are all so beautiful? Jokes aside, how is it even possible to be so good-looking. Like, look at this model. With that jumper. And that hair. And that face. Lol.

Skandynawowie są irytująco piękni. Przykładem jest ta modelka. Z tym swetrem. Z tymi włosami. Z tą twarzą.


1,2,3,4 ▪▪▪ Drinks & dinner = food = love

1 ▪▪▪ Looking like a witch and taking selfies in the mirror. | Kapelusz czarownicy zasługiwał na selfie.


2 ▪▪▪ Had my nails done for the first time ever (yep) and to be honest, I couldn't even recognise my hand. It's stupid but true - nice looking nails change a lot of things. The most gorgeous lady at OpiMania salon in Krakow did such a great job. They're black and I'm a happy gal. Thank you :)

Pierwszy raz w życiu zrobiłam paznokcie (tak.) i szczerze mówiąc przez dobre kilka dni nie mogłam się przyzwyczaić do swojej ręki. Głupie to, ale prawdziwe - wygląd paznokci dużo zmienia. Nawet telefon zaczęłam trzymać inaczej. Serdeczne podziękowania dla OPI i pani z salonu OPI Mania :):)


3▪▪▪ With Linda, Alexa and Marianna. It was so nice to meet Linda and Alexa and reunite with Marianna after a year. | Z Lindą, Alexą i Marianną.

4▪▪▪ A quick shot from Vienna airport, waiting for my flight to NYC and wearing my new favourite Local Heroes, 'Badass' sweatpants. See you in the next post!| Jako, że życie dresie szczęście niesie (rym własny), dresy 'Badass' z Local Heroes stały się moim uniformem. Do zobaczenia w kolejnym poście ;)


Read More